Rybka w kuli
Prawdopodobnie wielu polskich i światowych akwarystów zaczynało od zakupu rybki w kuli. Jeden z najprymitywniejszych sposobów na rozpoczęcie przygody z akwarystyką słodkowodną nadal jest zakorzeniony głęboko w lokalnych sklepach zoologicznych i akwarystycznych. Zakup tak małego pojemnika dla rybki to możliwie najgorszy sposób na przyglądanie się życiu słodkowodnych pływaków.
Dlaczego kula jest złym wyborem?
Przede wszystkim na niedostateczne warunki środowiskowe do jakich zmuszona jest przywyknąć nasza rybka. Pojawia się problem z utrzymaniem stałej temperatury wody, odpowiednim ruchem tafli wody (właściwie jego brakiem)/napowietrzaniem oraz stabilizacją flory bakteryjnej, a mam tutaj na myśli m.in. bakterie nitryfikacyjne, które przy tak małym litrażu nie będą w stanie na dłużej zagościć w kuli. Każda wymiana wody przyczynia się do całkowitego wyjałowienia wody, a brak możliwości zasadzenia roślin akwariowych tworzy wysoce sztuczne warunki do bytowania.
Kula to także zły pomysł ze względów psychicznych. Rybka jest zmuszona do przebywania w nader małym litrażu, co u większości rybek może prowadzić do karłowacenia (np. skalara, którego także miałem nieprzyjemność widzieć w kuli) lub nieprawidłowego rozwoju. Skala trzymania ryby w kuli wygląda mniej więcej tak jak życie dorosłego człowieka w pokoju 4×4 metry, tj. na kroki w przód, dwa kroki w tył.

