Moje początki z akwarystyką
Akwarystyka słodkowodna pasjonowała mnie od młodych lat. Właściwie już w wieku 7-8 lat poważnie zacząłem myśleć o pierwszej obsadzie i własnym słodkowodnym zbiorniku. Inspirowała mnie przede wszystkim branżowa literatura i stare, zakurzone ulotki producentów sprzętu dla akwarystów, znalezione na strychu. Pamiętam, że przy książkach przesiadywałem każdy wolny wieczór, a że w wakacje było ich wiele, kiedy skończyłem 9 lat udało mi się odkupić za kieszonkowe mały zbiornik.
Sam nie poradziłbym sobie z rybkami
Bez wsparcia rodziny nie poradziłbym sobie sam. Dostęp do sklepu zoologicznego miałem nieco ograniczony, więc grzałkę, filtr i pokrywę kupił mi ojciec. Szybko zabrałem się za urządzanie baniaczka. To było chyba 112 litrowe akwarium z profilowaną przednią ścianką. Swoje już przeżyło, ale nie przeciekało, więc zabrałem się za projekt. Dno wypełnił piasek kwarcowy, a pierwsi mieszkańcy to danio pręgowane. 10-12 rybek szybko rozwinęły moje umiejętności. Cieszę się, że nie zaczynałem od etapu rybki w kuli, bojownika w słoiku i zbrojnika syjamskiego w 20 litrowym akwarium.
W międzyczasie solidnie spierał mnie ojciec. Jako, że także ma „malucha” pielęgnował rybki akwariowe, miał podstawy do przekazania mi elementarnej wiedzy.

